Niecodziennik
niedziela, 3 listopada 2013
Zawsze lubiłam pisać...
Dlaczego blog?
No właśnie... Po co opisywać swoje życie...?
Może zacznę jednak od innego pytania: Po co w ogóle pisanie? - o życiu, o sobie. Pisanie, przelewanie myśli na kartkę - tę białą, w linię, w kratkę czy też wirtualną, pomaga w jakiś sposób uporządkować rozbiegane myśli, nadać im kształt; wyartykułować to, co "chodzi nam" po głowie. Zawsze lubiłam momenty, w których to, co moje własne, odczuwane wewnętrznie tylko przeze mnie jako emocje, obrazy, niejasne wyobrażenia, łączyło się w pewną całość i mogło być wyrażone, nazwane. Pisanie w jakiś niezwykły sposób przyspiesza i ułatwia ten proces, zmuszając nas do formułowania myśli... Zawsze lubiłam pisać.
A teraz, dlaczego blog?
Sama nie weim, dlaczego... Poprostu od jakiegoś czasu bardziej pociągają mnie rzędy liter na klawiaturze, niż długopis w dłoni i bruliony niezapisanych kartek. Może też dlatego, że słowo pisane "do szuflady", umiera... Może jest ono tworzone - pisane po to, aby zostać przeczytane. Bez tego jest niepełne; nie taka jest jego natura... Już kiedyś wiedziałam, że chcę pisać, ale wiedziałam też, że trzeba mieć o czym, a także, co ściśle łączy się z "o czym", "dla kogo". Czy mam o czym? Temat znajdzie się zawsze... A czy mam dla kogo? No właśnie. Nie wiem... i czuję się tak, jakbym swoje słowa rzucała w eter. Widzę jednak przewagę nawet takiego pisania, nad pisaniem do przysłowiowej, wspomnianej już, szuflady. Zobaczymy, co z tego wyniknie....
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)